Siła trenera ;)

25 Permalink 1

 

 

Lucky będzie się śmiał że ostatni nasz trening był tak traumatyczny, że nie mogłam o tym nie napisać hehe:) No i chyba ma racje

Na samym początku muszę powiedzieć, że niestety nie jestem przykładem człowieka o super silnej woli. Najczęściej jestem uparta jeśli chodzi o rzeczy przyjemne, o wiele gorzej jest kiedy pojawia się zmęczenie czy ból. Oczywiście nie poddaje się całkowicie, ale zauważyłam, że właściwie ciężko mi zmusić się do przekraczania własnych granic. A może troszkę inaczej… Wydawało mi się, że już te granice przekraczam i zupełnie nic z siebie nie wycisnę, kiedy tak naprawdę moje ciało mogło dać z siebie jeszcze odrobinkę. I właśnie ta odrobinka zawsze okazuje się kluczowa. Po prostu mam tendencje do tego, że zbyt szybko uznaje moje zmęczenie za max możliwości. Jestem pewna, że następnego powtórzenia już nie wykonam, a jednak okazuję się że z niewielką pomocą mogę to zrobić. Czasem wystarczy że ktoś nam nie krzyknie, że wiem że patrzy, przypomni mi na czym mi zależy. Samemu ciężko, szczególnie na początku dawać z siebie wszystko. Zwykle myślimy, że to jest nasze 100% ale umysł poddaje się, najczęściej w momencie kiedy trening robi się najbardziej nieprzyjemny i czasem troszkę się oszukujemy.

.

O ile z treningiem górnych partii ciała nie miałam problemu, i tutaj mogę zmusić się do wszystkiego (głównie dlatego że nie jest tak bolesny, mięśnie poddają się szybciej i mogę robić powtórzenia do upadku mięśniowego, nie odczuwając tak zabójczego dyskomfortu jak przy nogach), to z treningiem nóg jest już zupełnie inaczej.

.

tening

.

Dlatego właśnie potrzebny był mi trener:)) Jak wiadomo, daleko szukać nie musiałam. Zmieniłam trening, czułam się lekko zagubiona i postanowiłam troszkę wykorzystać Lucky’ego. Dotychczas głównie trenowaliśmy razem, ale to zupełnie co innego, kiedy nawzajem motywujemy się, wiedząc że druga osoba męczy się tak samo i pomagamy sobie nawzajem.

.

Zabawa zaczyna się gdy ktoś pilnuje, abyś prędzej wyzionęła ducha, niż zrobiła o jedno powtórzenie za mało. Wiesz że ta osoba czuwa nad Tobą, poświęca Ci swój czas, męczy Cię na Twoją własną prośbę i nie chcesz jej zawieść. Właściwie na samym końcu przysiadów czy wypychania na suwnicy działa na mnie tylko jeśli ktoś krzyknie, przypomni mi ile od tego zależy, założy się ze mną (dobra robimy jeszcze jedną serię, ale tylko jak zrobisz 17 powtórzeń;)) czy ‚wjedzie’ mi na ambicje.

.

Niestety, gdyby treningi były łatwe i przyjemne każdy mógłby osiągać wymarzone rezultaty bardzo szybko. Moje cele wymagają akurat tego, by te ostatnie powtórzenia były ‚ciśnięte’ na maxa, a tutaj liczy się właśnie psychika. I wiem, że na tym etapie trening pod okiem Luckyego strasznie mi pomoże (dziękuje:)) Wiem że będziesz to czytał).

.

Zauważyłam też, że trenerzy na siłowniach mają tendencję do tego aby traktować swoich wychowanków (a szczególnie kobiety), trochę lekko. Mam wrażenie że jeśli nie spotkasz właściwej osoby i nie powiesz, że za rok wybierasz się na zawody, nikt nie wyciśnie z Ciebie ostatniej kropelki potu, po prostu po to, by Cię nie zniechęcić. Są bowiem treningi przyjemnie wykańczające i są takie, po których nie chcesz zbliżać się na siłownie:) Czasem pomagają te pierwsze a czasem tylko drugie.

.

Mało kto korzysta też z usług trenerów dłużej niż 2 miesiące, a spotykając się rzadziej ciężko wyczuć kiedy zaczyna się moment, kiedy można bardziej kogoś pomęczyć. Są jednak trenerzy którzy nie będą Was oszczędzać, dlatego jeśli zamierzacie oddać się w czyjeś ręce warto naprawdę dobrze poszukać.

Warto powiedzieć, że zrobicie wszystko co trzeba, aby ta osoba wiedziała, że może potraktować Was serio, a Wy nie zrezygnujecie tylko dlatego że macie zakwasy i nie możecie się ruszyć.

Podobnie działały na mnie kiedyś zajścia fitness i boks. Póki każdy robił co trzeba, a trener czuwał, nigdy nie przestałabym ćwiczyć chyba, że faktycznie nie miałabym już siły. Ale ćwicząc w domu zdarzało mi się to nagminnie, tym bardziej podziwiam osoby które w domu dają czadu:))

.

Wczoraj robiliśmy:

.

dalekie wyskoki (niby nic, ale po którejś serii zmieniłam zdanie)

.

unoszenie bioder ze sztangą (około 45-50 kg)

Incline One Arm Cable Press (klik).

.

.

przysiady na skrzynię (miazga na pośladki:)

ściąganie pleców na TRX

.

wypychanie na suwnicy

.

unoszenie nóg leżąc (klik), tyle że bez ciężaru i na wysokiej ławce. (to ćwiczenie uwielbiam też w wersji an piłce (klik))

.

Na razie więc mam trenera, zobaczymy jak długo ze mną wytrzyma;) Pewnie z czasem nauczę się tego sama i właściwie każdy nowy trening to już dla mnie lekcja o tym ile jeszcze potrafię.

Jestem ciekawa ile z Was korzystało z czyjejś pomocy przy rozpoczynaniu treningów. Może wszystkiego uczyłyście się same?

Jutro głównie plecy, wreszcie bo trochę tęskniłam za podciąganiem. Czekam na moją własną power band, bo te siłowniane popękały (!).

 

buziaki

 

A.

trebings

25 Comments
  • Anonim
    Lipiec 10, 2014

    mi brakuje motywacji

    • Alina Rose
      Alina Rose
      Lipiec 10, 2014

      Ja się zmotywowałam kiedy zrozumiałam że naprawdę mogę osiągnąć to co chce. Czasem myślimy że to nie możliwe;)

  • Aga
    Lipiec 10, 2014

    Moim trenerem jest mój chłopak… Po tym co widzę, jak trenerzy trenują inne kobiety to się cieszę że trenuję z M. 😀 Przynajmniej widać efekty 😀

    • Alina Rose
      Alina Rose
      Lipiec 10, 2014

      :)) z kimś bliskim też jest chyba łatwiej, ja czasem krępowałam się ćwicząc z ‚obcymi’ trenerami, wolę choć trochę znać daną osobę:)

  • Dobry Ruch
    Lipiec 10, 2014

    A czasem powstrzymuje nas tylko lęk. Tak było u mnie ze staniem na barkach – ciało było od dawna gotowe, a umysł się bał. Kiedy pierwszy raz stanęłam – zrobiłam to ze wściekłości, że nie wytrzymam już dłużej tego strachu. Ale kiedy mi się udało i balansowałam na ramionach – zaczęłam piszczeć ze szczęścia :))) I dziś stanie na barkach to dla mnie niesamowita frajda 😉
    Zawsze są jakieś ograniczenia, ale drugi człowiek może nam pomóc je przełamać 🙂

    • Alina Rose
      Alina Rose
      Lipiec 10, 2014

      O kurcze, ale fajne, aż sobie zobaczyłam jutro pewnie spróbuję:D Jak się tego przygotowywałaś?;D

  • Ilona
    Lipiec 10, 2014

    Alinka mam do Ciebie ogromną prośbę.. opisz proszę swój trening brzucha tzn. w jaki sposób dokonałaś tego jaki masz obecnie. Chodzi mi tutaj o dokładny opis treningu czyli o ćwiczenia, czas wykonywania oraz o zdjęcia jeśli ćwiczyłaś przy użyciu danego sprzętu. Wiem, że kiedyś to opisałaś ale wierz mi mało co z tego rozumiałam, proszę Cię o bardziej szczegółowy opis 🙂 Pozdrawiam Ilona

  • ChoccolateAddict
    Lipiec 10, 2014

    Nic mi tak nie pomaga, kiedy boksuję i już brak mi tchu i ręce są ciężkie, i nogi się prawie zaraz poplączą jak świadomość, że nie mogę być gorsza od mojego partnera/partnerki treningowej i okrzyki instruktorów „nie poddawaj się! wytrzymaj!”. A jaka potem satysfakcja z tego, że po raz kolejny dałam z siebie wszystko, że przekroczyłam kolejne bariery w swoim ciele i w swojej głowie!

  • mex
    Lipiec 10, 2014

    Hej
    A ja tak trochę z innej beczki: co myslisz o cwiczeniach Chodakowskiej?
    Pozdrawiam

    • Anonim
      Lipiec 11, 2014

      a no właśnie są skrajne opinie, czy jej cwiczenia sa bezpieczne ? np. dla kolan?

      • Lucky
        Lucky
        Lipiec 15, 2014

        Teoretycznie każde ćwiczenie może być niebezpieczne. Zawsze pod uwagę należy wziąść przynajmniej 2 czynniki: Indywidualne predyspozycje danej osoby (schorzenia, patologie, poziom kondycji, poziom tkanki tłuszczowej np. osoby z dużą nadwagą najpierw powinny pozbyć się części tłuszczu ćwiczeniami na orbitreku czy rowerku żeby móc zabrać się za przysiady i ćwiczenia tego typu); Poprawność wykonywania ćwiczeń. Reasumując ćwiczenia są fajne i jeżeli nie ma indywidualnych przeciwwskazań śmiało można ćwiczyć również z Panią Chodakowską. Tyle, że większość osób może mieć problem z obiektywnym ocenieniem tego, czy te ćwiczenia są dla niego. Dobrze by było jakby ktoś obeznany w temacie pomógł ocenić poprzez rozmowę (wywiad), podpatrzenie poprawności wykonywania ćwiczeń czy są one na pewno najlepszym rozwiązaniem dla danej osoby.

        Pozdrawiam;)

  • Anonim
    Lipiec 10, 2014

    A mogłabyś zdradzić, co chcesz osiągnąć i jaki masz cel? 😀 Bardzo jestem ciekawa 🙂 Pozdrawiam

  • Aga
    Lipiec 11, 2014

    Też mam taki problem ale trochę na innej płaszczyźnie. Po wypadku samochodowym (w sumie tylko złamanie nogi ale dość poważne) bałam się stawać na tą nogę I to była czysta blokada psychiczna, bo fizycznie mogłam ją już obciążać. Jednak dobra rehabilitantka zmusiła mnie do prawidłowego obciążania jej, dała mi motywacyjnego kopa, wyciskała ze mnie kolejne powtórzenia i tego samego dnia postawiłam pierwsze kroki bez kul. Posiadanie kogoś kto ci pomoże, motywuje ma kluczowe znaczenie, wydaje mi się że w treningu też.
    Pozdrawiam.

  • agata r. ł. :)
    Lipiec 11, 2014

    jakbym miała mieć trenera to na pewno innego niż mój mąż (też trener). jak on mi coś mówi czy poprawia to w taki sposób czasami (takim tonem), że tylko mnie tym wkurza i wole sama 😛 ale coś w tym jest, że jak ktoś stoi nad tobą i motywuje, mówi ‚dasz rade’, ‚no dalej’ albo ćwiczy z tobą, to daje Ci to kopa 🙂

    • Alina Rose
      Alina Rose
      Lipiec 12, 2014

      Ha ha, akurat Cię rozumiem bo też mam takie momenty:D

  • ewa
    Lipiec 11, 2014

    Chyba musze ruszyc tylek do cwiczenia. Tez mam problem z nogami i to fla mnie madakra. Zawsze cos odkladam. Od pn cwicze na powaznie (teraz slecze w remoncie i stope lwdwo mozna gdzies polozyc zeby sie nie zabic.) no ale pn wielki fzien. Zobaczymy ile wytrzymam…. Pozdrowki dla Was.

  • Mary
    Lipiec 11, 2014

    Oj, wiem, że trenera nie da się oszukać 😛 Chodzę na MMA i BJJ i czasem po rozgrzewce nie wiem jak się nazywam. Jak ktoś oszukuje lub niepoprawnie wykonuje ćwiczenia, często musimy powtarzać wszystko od początku. Dziewczyny traktuje się na szczęście trochę lżej, ale coś czuję, że zanosi się na zmianę klimatu 😀

    Dla mnie mój trener jest dobrym kolegą, który potrafi nakrzyczeć, kiedy sobie odpuszczam i pochwalić kiedy daję z siebie wszystko 🙂

    Z tym oszukiwaniem organizmu odnośnie maksymalnego wysiłku to dla mnie jest to strasznie denerwujące – tylko w głowie ,,odpuść sobie”, ,,zrób mniej powtórzeń”, ,,odpocznij”, a po zakończonym treningu tylko myśl – mogłam więcej 😀

  • "Andzia"-- Anja
    Lipiec 13, 2014

    Trenuję z ludźmi i trenuję sama. Prywatnie przygotowuje się do zawodów z kalisteniki- street workout, za rok. Ostatnio wchodzą na coraz wyższy poziom i daję sobie mocny wycisk i w klubie i w domu. Zakwas schodzi do 2-3dni. Ale efekty są mocne. Treningi ustawiam sama, bo moje towarzystwo nie uprawia niczego wyczynowo, lub uprawia lekkie formy sportu. Wiem jak czasem trudno się zmotywować, zwłaszcza w trudny, burzowy dzień, kiedy ciśnienie szybko się zmienia i daje popalić…3 szklanki zielonej herbaty pite 3 x dziennie (po śniadaniu, po drugim śniadaniu i obiedzie) robią swoje. Reszta to już czysta motywacja;-) Buziaki- świetny blog!

    • Lucky
      Lucky
      Lipiec 15, 2014

      Myślę, że zmiany pogody podobnie również na nas wpływają. Czasami również do którejś godziny jesteśmy bardzo zmotywowani a później łapie nas „zmulenie” 😀 . Ale za to po treningu jesteśmy wyczerpani i szczęśliwi:) Pozdrawiamy!

  • niks
    Lipiec 14, 2014

    piszcie częściej, bo to chyba jedyny fit blog, do którego mam zaufanie, bo tworzony przez profesjonalistę i Ciebie Alinko- moją ulubioną blogerkę, która od pewnego czasu jest też inspiracją! 😉

  • K
    Lipiec 15, 2014

    Oj tak nie ma nic lepszego niż mieć nad sobą trenera! Moim jest mój chłopak (oboje pracujemy jako trenerzy) – może bardziej pełni rolę motywatora bo mówi, że przecież mam wiedzę i muszę używać też mózgu:P A że ja ćwiczę jak facet (przygotowuję się do startu w fitnessie sylwetkowym) to i On jest zadowolony, że trenujemy razem 🙂
    Ja mam coś takiego, że jak On patrzy to czuję, że nie mogę Go zawieść i daje z siebie zawsze 200%:)
    Widzę po moich klientkach, że motywacja jest kluczem a ja jestem z tych trenerów, którzy nie głaszczą po główce 😉

  • tlusta
    Lipiec 19, 2014

    Na pierwszym zdjeciu wygladasz, jakby Cie kto znokautowal – faktycznie musiala byc trauma 🙂

  • Nina
    Październik 24, 2014

    Robie 5 cwiczen na maszynach na nogi czy to nie za dużo ? Mam jeszcze jedno pytanie możesz napisac w jakie dni robisz dana partie ciała ? Proszę :)))

    • Lucky
      Lucky
      Październik 25, 2014

      Hej! Ile łącznie serii wykonujesz?

  • Izabela
    Styczeń 27, 2015

    To u mnie na odwrót – dolne partie ciała mogę ćwiczyć i ćwiczyć, natomiast jeśli chodzi o górę to pojawia się problem. Teraz muszę poświęcać więcej uwagi tym miejscom, które mam słabsze, bo – nie chwaląc się – tyłek i nogi mam nieźle wyćwiczone.