Nowa skakanka, czyli jak utrudnić sobie życie, kiedy już troche skaczemy.

28 Permalink 0

Skakanie na skakance to jeden z moich ulubionych sposobów na rozgrzewkę oraz zabawne, nigdy nienudzące się cardio. W dzieciństwie nie skakałam w ogóle, moje pierwsze próby miały miejsce na tajskim boksie prawie dwa lata temu. Od tego czasu zupełnie zakochałam się w skakance i nie ruszam się bez niej na trening czy siłownie.

W moim przypadku początki były trudne;) Zupełny brak koordynacji sprawiał że moje skakanie mnie samą rozśmieszało niemal do łez a brak jakiejkolwiek kondycji doprowadzał do stanu przedzawałowego. W trakcie roku treningów nauczyłam się skakać na tyle dobrze, że zdarzało mi się robić to w domu kiedy miałam wolną chwilę.

W miejscu w którym trenowałam boks, dostępne były tylko skakanki zabójcy, czyli metalowe, obdarte z plastikowej warstwy wierzchniej. Dostać po nogach czy tyłku taką skakanką to przeżycie na tyle nieprzyjemne, że szybko oducza nas wszelkich błędów. Ale oczywiście nie da się ich uniknąć, a ponieważ na tajskim skaczę się boso, dorobiłam się własnej gumowej skakanki.

Wtedy wybrałam model na którym skacze się najłatwiej i polecam go wszystkim początkującym. Mój to zwykła gumowa skakanka z Everlasta, którą możecie kupić w sklepach sportowych. Oczywiście, wiele innych firm ma swoje wersje, pewnie równie dobre. Everlasty polecam bo sama je sprawdziłam.

Do zmiany skakanki zmotywował mnie ostatnio jeden genialnie skaczący pan, posiadacz właśnie wersji skórzanej. Spróbowałam wtedy poskakać na tej jego i okazało się, że jest o wiele trudniej. Na drugi dzień kupiłam już drugą, a starą schowałam do pudełka.

 

ssss2

 

 

sss1

 

 

Na skakance skórzanej skacze się trochę trudniej.  Rączki są o wiele cięższe, drewniane z metalowymi łożyskami w środku. Ręce o wiele szybciej nam się męczą, tym bardziej, że musimy starać się aby wprawić w ruch skórzaną linkę. Skakanki gumowe, to typowe skakanki prędkościowe, więc szybsze skakanie przychodzi nam o wiele łatwiej. Jeśli chcecie zacząć zdecydowanie polecam Wam właśnie gumową bo na takiej najszybciej poczynicie postępy:)

Czy Wam też zdarza się skakać? Włączacie skakankę do swojego cardio?

 

Buziaki

 

Ala

 

 

 

28 Comments
  • Orszulka
    Styczeń 24, 2014

    Ja od małego skakałam ale miałam parę lat przerwy i gdy rok temu kupiłam właśnie gumową to też miałam problemy 🙂
    No i ciągle chodziłam z czerwonymi paskami na nogach 😛
    Teraz nie mam gdzie skakać i bardzo mi tego brakuje.

    • FitCouple
      Styczeń 24, 2014

      Oj, rozumiem, sama też często mam takie paski hehe:)

  • Alicja
    Styczeń 24, 2014

    Cześć. Czytam twoje posty na blogu urodowym i bardzo się cieszę, że stworzyłaś nowego bloga i to o tematyce dot. sportu i zdrowego trybu życia. Z niecierpliwością i ogromną ciekawością czekam na nowe posty:)) Pozdrawiam:))

    • FitCouple
      Styczeń 24, 2014

      Dzięki, bardzo się cieszę:)

  • Niebieskoszara
    Styczeń 24, 2014

    Mam skórzany rzemyk, który pożyczam od narzeczonego trenera 😉 I swoją skakankę gumową- na której faktycznie skacze się szybciej i łatwiej. Wolę zdecydowanie tą drugą- jak biję rekordy prędkości 😀

    • FitCouple
      Styczeń 24, 2014

      Ja też skakałam na takim rzemyku:D i faktycznie trzeba się bardziej namęczyć:)

  • red_lips
    Styczeń 24, 2014

    czy takie skakanie przynosi jakieś efekty ? i jeśli tak, to jakie ?
    mam w domu elegancką skakankę z licznikiem, ale jest dość ciężka i póki co leży w kącie.. 😉

  • aniamaluje
    Styczeń 24, 2014

    kiedy jeszcze moje oskrzela całkiem nie siadły i mogłam ćwiczyć, skakaliśmy na rozgrzewce na treningach karate właśnie na takie skórzanej. A że karate trenuje się boso… przywalić sobie tym rzemieniem między duży palce u nogi a resztę to bolesne przeżycie, tym bardziej, ze spocone dłonie ostro po tych drewnianych rączkach się ślizgają 😉 No i te skakanki niesamowicie głośno „tną” powietrze 🙂

  • koczunia
    Styczeń 25, 2014

    Alu, mogłabyś kiedyś dodać post na temat tego jak u Ciebie wygląda skakanie? Jakie kroki itp, bardzo jestem ciekawa, bo sama skaczę i ciągle szukam czegoś nowego 🙂 pozdrawiam!!

    • Alina Rose
      Alina Rose
      Styczeń 25, 2014

      Będę pamiętać:)

  • Asia
    Styczeń 25, 2014

    Witam Alinko,

    Więc tutaj kontynuuję to, co zaczęłam na Twoim kosmetycznym blogu ;).

    Jeśli chodzi o zapotrzebowanie dzienne na kalorie to wyliczyłam sobie, że powinno ono wynosić około 1800 kcal. Mam 22 lata, 160 cm i ważę obecnie 58 kg ;(. Przed tym całym koszmarem moja waga utrzymała się w granicy 50-52 kg i z tą wagą było mi najlepiej, bo gdy rozpoczęłam liceum moja waga oscylowała w granicach 45 kg i uważam, że było to troszeczkę za mało.

    Obecnie od dwóch miesięcy jadam trochę bardziej racjonalnie przy tym starając się nie głodzić, bo to zazwyczaj przynosi efekt odwrotny.

    Zazwyczaj jadam bardzo podobnie:
    1. Rano sięgam po 2 kanapki z chrupkiego pieczywa (bardzo je lubię) z szynką i jakimś warzywkiem (pomidor, ogórek) lub z serem. Do tego zjadam taką dużą łyżkę twarożku, bez soli z samym pieprzem. Lubię też cebulką, ale z rana nie mam zupełnie czasu żeby ją sobie obrać i wkroić. Taki zastaw zjadam około 6 rano.

    2. Następny posiłek przychodzi około 11 w pracy. Wygląda on dość podobnie. Bardzo lubię twarożki i często zabieram je jako drugie śniadanie.

    3. Po powrocie do domu zazwyczaj zjadam obiad – około godziny 16. Jest to zazwyczaj to, co przyrządzi moja mama. Jeśli chodzi o ten posiłek jest dość zróżnicowany, ale na obiad właściwie jadam wszystko, co jest danego dnia przygotowane. Wszystko co lubię i co właściwie jemu u nas w domu od zawsze. Przepadam za zupami, w przypadku dania drugiego zazwyczaj zjadam mięso i sałatkę, rezygnując z ziemniaków lub mocno ograniczając ich ilość. Jadam również makarony, za którymi szaleję, ale staram się aby porcja była racjonalna. Taka która pozwoli mi się najeść, bez mocnego przejedzenia się (w końcu muszę nieco później jeszcze ruszyć się na siłownie, anie wtoczyć się jak kula).

    4. Po treningu najczęściej sięgam po mozzarellę z pomidorami, skropioną jakimiś sosem sałatkowym.

    W trakcie dnia piję dużo wody. Zazwyczaj kupuję rano 1,5 l butelkę niegazowanej wody, która towarzyszy mi przez cały dzień łącznie z pobytem na siłowni. Zdarza mi się również pić zieloną herbatę, którą słodzę miodem. Ogólnie herbatę zawsze słodzę miodem, zupełnie odzwyczaiłam się od cukru. Zdarza mi się podjeść cukierka albo batona, jeśli najdzie mnie ochota, ale słodycze ograniczyłam mocno. Zdarzały się nawet tygodnie, kiedy na ich widok robiło mi się wręcz niedobrze.

    Jeśli ta informacja będzie użyteczna to bardzo mało solę, lub jeśli gotuję coś sama dla siebie nie robię tego w ogóle.

    W przeciągu dwóch lat, kiedy udało nabrać mi się tej słusznej wagi zauważyłam właściwie, że głównie tłuszcz zmagazynował mi się w udach, które stały się bardzo duże i nienawidzę ich… Obecnie nieco się wysmukliły po dwóch miesiącach ćwiczeń, ale nadal nie jest tak jak bym tego chciała. Miałam również problem z bardzo wzdętym brzuchem czy byłam najedzona czy nie, non stop był kulką, obecnie jest już dużo lepiej, „spłaszczył się”, choć nadal mocno brakuje mu jędrności.

    Mogę też napisać coś o ćwiczeniach, które wykonuję. Od kiedy się zapisałam bardzo polubiłam spinning. Pierwszy raz był opłakany w skutkach, tydzień nie mogłam poruszać się jak inne osoby w moim wieku ;). Kiedy zakwasy minęły, a ja z dnia na dzień mogłam wykonywać coraz więcej ruchów chodziłam dalej. Obecnie na rowerze bywam 2-3 w tygodniu. Raz w tygodniu zdarza mi się odwiedzać zajęcia TBC, czasem zaraz po rowerku. Często ćwiczę sama, gdy na siłowni jestem w takich godzinach, że zajęć zorganizowanych po prostu nie ma. Wtedy robię sobie rozgrzewkę na bieżni (20 min), później idę ćwiczyć na maszynach, główny nacisk kładę na nogi i brzuch po czym wracam na strefę cardio i tam znów na bieżni katuję się interwałami do zupełnego zmęczenia.

    Tak mniej więcej wygląda moje życie od dwóch miesięcy. Jem mniej i bardziej zastanawiam się co nakładam na talerz oraz dodałam dość intensywny jak na osobę, która nigdy nie była zbyt aktywna harmonogram ćwiczeń. Mimo to, od dwóch miesięcy moja waga nie spadła nawet o 1 kg i jestem tym zwyczajnie załamana.

    Co robię źle?

    Będę na prawdę wdzięczna za pomoc :(.

    Pozdrawiam.

    • Alina Rose
      Alina Rose
      Styczeń 27, 2014

      Hej Kochana:) Wreszcie zabieram się za czytanie i odpowiadam:)

      • Asia
        Styczeń 28, 2014

        Dziękuję ;))

  • kaede
    Styczeń 25, 2014

    Ja mam tylko pseudo-skakankę. 😉 „Pożyczyłam” z garażu linkę holowniczą i przez to, że jest masywniejsza niż plastikowe lub materiałowe sznurki, jakie mieli u mnie w technikum, lepiej mi się na niej skacze. Ha, to były moje ulubione zajęcia w szkole! 😀 15 facetów o lepszej lub gorszej kondycji niezdarnie podskakujących lub zaplątujących się w skakankę (czasem aż się podłoga trzęsła, jak który huknął) i ja jedna. 😀

    • Alina Rose
      Alina Rose
      Styczeń 25, 2014

      Haha ja miałam takie widoki na tajskim, faceci na skakance sa uroczy:D ale jeśli już dobrze skaczą to naprawdę wymiatają:D

    • Anita
      Styczeń 26, 2014

      Heh, u mnie było podobnie;) Moja pierwsza skakanka zrobiona była ze sznurka na pranie i gąbki do mycia ciała podzielonej na pół. Jakoś udało mi się przecisnąć sznurek przez te gąbki, żeby mieć miękkie rączki;) Dosyć długo na niej skakałam, aż do momentu, gdy okazało się, że mam chore biodro i odpadają wszelkie ćwiczenia obciążające biodro… Teraz tylko chodzę na basen i ćwiczę brzuszki, bo cóż innego robić? Jeśli znacie jakieś ćwiczenia nie obciążające bioder, to piszcie;)

  • Marta
    Styczeń 26, 2014

    czy sama skakanka to wystarczające kardio ? da się spalić jakikolwiek tłuszczyk skacząc ? 🙂

    • Marta
      Luty 9, 2014

      ???

  • Monika
    Styczeń 26, 2014

    Mam tą samą skakankę i również polecam. Niestety nie mam miejsca na skakanie w domu i muszę czekać do wiosny 🙁

  • Iga
    Styczeń 28, 2014

    Alino i Lucky…
    mam pytanie – czy są jakieś efektywne ćwiczenia na mięśnie ŁYDEK? Od zawsze mam za szczupłe łydki, które zaburzają proporcje całych moich nóg.
    Będę ogromnie wdzięczna za jakiekolwiek wskazówki..

    Pozdrawiam!

  • moni
    Styczeń 31, 2014

    hej!

    moglibyście doradzić, jak wybrać buty odpowiednie do treningów?

    pozdrawiam! 🙂

  • Angie
    Luty 6, 2014

    Kiedyś często skakałam, ale odkąd wynajmuję mały pokój, gdzie dużo rzeczy muszę przestawić by poćwiczyć odechciewa mi się i robię to rzadko;/. Fakt faktem, w krótkim czasie można uzyskać łydki twarde jak kamień^^. Ćwiczę na skakance HMS, wygląda prawie tak samo jak i ta Twoja z drewnianymi rączkami:) zdecydowanie wolą ją od tych „sznurkowych”, bo nie pląta mi się pod nogami, tylko robią się idealne „wymachy” czy jak to nazwać;p

    Mówisz,że skaczesz na boso, też do pewnego momentu tak robiłam dopóki nie przeczytałam gdzieś,że jest to nie zdrowe i powinno się skakać w butach. Zgadzacie się z tym czy to kolejny mit?

    • Lucky
      Lucky
      Luty 7, 2014

      Coś w tym musi być. Myślę, że w butach bezpieczniej ze względu na amortyzację. Analogicznie jak w bieganiu gdzie profesjonalne obuwie ma bardzo duże znaczenie dla bezpieczeństwa stawów.

  • http://szczuplecialo.blogspot.com/
    Luty 8, 2014

    Ja dawniej skakałam nawet 1.5 godziny bez przerwy i tak co dwa dni. Lata minęły i teraz ledwo 20 min wytrzymuję;/

  • Anonim
    Luty 8, 2014

    JA skaczę codziennie 25 minut na gumowej z obciążeniem w rączkach ale efektów jakos brak 🙁

  • Ania
    Luty 9, 2014

    Ja skacze ale to początki:) Też póki co jestem załamana moją kondycją bo 10 min to jest max ile moge skakac:) Mam nadzieję, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej;)

  • Pat
    Lipiec 11, 2014

    Oh uwielbiam skakać , skaczę na rozgrzewkę praktycznie zawszę przed treningiem minimum 2.000 x 🙂